Moja aktywność fizyczna i endometrioza

Bez dwóch zdań życie każdej z nas zmieniło się po diagnozie endometriozy i lekko wywróciło się do góry nogami.

Spustoszenie sieje nie tylko w naszym ciele, ale także na przestrzeni naszego życia społecznego.

Całe moje życie było powiązane ze sportem, także praca zawodowa. Endometrioza i na tym musiała odbić swój ślad.

Co ciekawe, gdy nie wiedziałam o chorobie, to żyłam w miarę normalnie. Ból w moim przypadku aż tak bardzo nie ograniczał mi aktywności. Z endometriozą w końcu przetrwałam 5 lat na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu.
Być może to właśnie dzięki aktywności nie czułam się aż tak źle?
Dopiero, gdy dowiedziałam się o endo, powoli wszystko zaczęło się zmieniać. Głównie w mojej psychice. A gdy dowiedziałam się, że ewentualne pęknięcie torbieli czekoladowej jest niebezpieczne, zmieniło się jeszcze więcej.

Zrobiłam się bardzo ostrożna i powściągliwa. To oczywiście dobrze. Gdy wcześniej nie miałam problemu, aby zdecydować się na 12km Runmageddonu, tak po diagnozie wszystko musiało być przemyślane.
W pracy miałam do czynienia ze sztukami walki. Na poziomie co prawda bardzo podstawowym, ale czasami prosiłam: “tylko delikatnie”.
Jako nauczycielka przestałam biegać wraz z dziećmi, przyglądałam się, tylko ze względu na to, że w pewnym momencie bieg sprawiał, że pojawiał się ból w miejscu torbieli. Czasami pobawiłam się w z nimi berka, ale dłuższe bieganie wtedy odpadało już “na stałe”.
Nie mogłam sobie na to pozwolić przy dzieciach, aby zaczęło mnie coś mocno boleć. Nikt o tym nie wiedział, przez co wyglądało jakby mi się nie chciało.

Gdy spojrzę na to teraz, to zawsze byłam trochę słabsza fizycznie od pozostałych osób np. na studiach, ale zawsze miałam gdzieś tego ducha sportu i motywację.
Po diagnozie ten duch się schował.

Ta powściągliwość pozostała, nawet jak byłam już po operacji i na tabletkach. A przecież torbiel zniknęła, wszystkie inne ogniska także, miesiączek nie mam. A zachowuje się jakbym nadal chroniła swojego brzucha jak skarbu.
Oczywiście, Twój brzuch i mój brzuch to skarby! Ale mój stan uległ zmianie, a ja zachowywałam się jakby nic się nie zmieniło. Jak moje ciało ma się czuć lepiej, skoro moja głowa myśli nadal, że jest ono tak bardzo chore?


Jestem i tak przeogromnie wdzięczna, bo tak naprawdę odkryłam też inne aspekty dbania o siebie. Joga, medytacja czy ćwiczenia oddechowe.

Warto zachować balans, czasem joga a czasem trzeba wypocić trochę z naszego ciała. Jeśli rzecz jasna jesteśmy fizycznie w stanie sobie na to pozwolić.

Podczas urlopu w ostatnich dwóch tygodniach, zapomniałam na trochę o chorobie. Po raz pierwszy od daaawna poczułam się ZDROWA. Jakiś przycisk w mojej głowie się przełączył. Poczułam wręcz wolność.
Mimo, że pozwoliłam sobie na pizzę, spaghetti, winko i aperola czy lody, to nie odczuwałam żadnych dolegliwości.
Tego zdecydowanie potrzebowała moja głowa. Trochę luzu, zaprzestania myślenia o chorobie, za co podziękowało mi ciało, a w mojej głowie wiele się odblokowało 🙂

#Endo-life balance!

Pamiętaj, że każdy ruch ma znaczenie. Ty musisz się też dobrze z tym czuć i robić to w zgodzie ze sobą.

Ciekawa jestem także czy choroba u Ciebie także wywołała taką powściągliwość? Może nie tylko w sporcie, ale także w innych sferach życia? Zapraszam Cię do dyskusji pod wpis na Instagramie.

A o tym jakie korzyści niesie aktywność fizyczna przeczytasz tutaj.