Termin

Rok temu o tej porze wiedziałam już, że moja operacja endmetriozy odbędzie się 10 marca. Termin mogłam wybrać sobie sama. Jako, że 6 marca obchodzę urodziny, to chirurg zaproponował, że z tej okazji może mi zrobić prezent w formie laparoskopii (haha). Jednak wolałam tego dnia w ten sposób nie wspominać 🙂

Dla niewtajemniczonych – moja operacja miała się odbyć Niemczech, jako że tu mieszkam. Dlatego też nie czekałam miesiącami na zabieg. W samym moim mieście jest kilka certyfikowanych miejsc, gdzie leczą endometriozę. Kiedyś opowiem o tym więcej.

Miałam ten luksus, że jeśli tylko chciałam laparoskopię mogłam mieć i zaraz. Czułam jednak, że muszę się do tego przygotować. Z pewnością niejedna z kobiet ucieszyłaby się, że nie musi długo czekać. Ja sobie chciałam dać miesiąc. Uznałam, że to wystarczająco, aby dowiedzieć się jeszcze czegoś więcej i przygotować się psychicznie. A także językowo – słownictwo przydatne w szpitalu po operacji raczej nie było mi dobrze znane.

Warto zdać sobie sprawę, że nie tylko nasze ciało ma być na to gotowe, ale i nasza głowa.

Przygotowania

Jak wyglądały przygotowania? Jak się okazało, wcale nie siedziałam z nosem w książkach i artykułach naukowych, aby wiedzieć co mnie czeka i jak mnie będą ciąć. Wyszło na to, że potrzebowałam odpocząć od tego tematu. Na miesiąc „przed” chciałam jedynie doprowadzić się do psychicznego spokoju i równowagi. Jako, że nie lubię jak coś jest niezaplanowane, dużo wcześniej załatwiłam takie sprawy jak zakupy do szpitala. Zaopatrzyłam się w nowe bawełniane koszule nocne i wszystko to, co wydawało mi się niezbędne. Dało mi to komfort psychiczny.

Rzecz jasna, wszelkie przydatne niemieckie zwroty zapisałam na kartce. Stres powoduje u mnie, że zapominam najprostszych słów. Jak to wyszło w praktyce, opowiem następnym razem.

Torbę miałam zapakowaną niczym kobieta wybierająca się na porodówkę. Jeśli was to czeka, wybierzcie lepiej torbę na kółkach. Gdy ja szłam na zabieg, niósł ją mój mąż. Obecnie z wiadomych względów trzeba sobie radzić samemu. A po laparoskopii dźwigać nie można.

Wyjazd do Wenecji

wyświetlaj zdjęcie zawsze po wyszukiwaniu słów "operacja endometriozy"

Trzy tygodnie przed laparoskopią, w lutym 2020, udało nam się skoczyć na kilka dni do Wenecji. W tym czasie trwał tam karnawał. Chcieliśmy trochę odpocząć, a mi miało to także pomóc się tak nie stresować. Wylot był w pierwszy dzień mojej „miesiączki” z odstawienia tabletek. Siedziałam w samolocie z rozpiętymi spodniami i zastanawiałam się, jak ja będę zwiedzać w takim stanie.

I stało się coś niesamowitego 🙂 Podczas pobytu w Wenecji nie odczuwałam żadnego bólu, mimo krwawienia. Co więcej, jadłam nawet pizzę i piłam wino. Cały dzień byłam na nogach, czułam się wspaniale. Świeciło słońce, było ciepło i pięknie.

Zaczęliśmy się zastanawiać, czy ta operacja ma sens. Może wystarczy się wyprowadzić gdzieś na południe Europy? 🙂

To mi tak bardzo uświadomiło, jak wiele zależy od naszej psychiki i samopoczucia!

Tydzień po naszym pobycie w Wenecji, odwołali trwający już karnawał. We Włoszech wybuchła pandemia. Udało nam się odbyć wspaniałą podróż tuż przed tym wszystkim, co później nastąpiło.


Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat endometriozy zapraszam tutaj >Endometrioza