Endometrioza Endometrioza - zdrowie psychiczne Rozmowy ze specjalistami

Jak rozmawiać o endometriozie z bliskimi? Odpowiada psychoterapeutka

wyświetlaj po wyszukiwaniu słów: "jak rozmawiać o endometriozie", "jak mówić o endometriozie", "psychoterapia endometrioza"

Endometrioza – bywa chorobą niezrozumianą. I my, kobiety chorujące na endometriozę, też często czujemy się niezrozumiane, co może powodować frustrację. Wiem o tym doskonale, bo sama kiedyś oczekiwałam, że wszyscy wokół mnie zrozumieją. Nie ma co ukrywać, że na początku przechodzimy przez tsunami różnych emocji. Bliskie nam osoby chcą pomóc, mimo że nie zawsze wiedzą jak to zrobić. Jak się więc komunikować z bliskimi? Jak rozmawiać o endometriozie, o naszych dolegliwościach i o obawach? Czy to możliwe, aby inni nas rozumieli? Na to pytanie odpowiedziała psychoterapeutka Małgorzata Orzeł. Zapraszam Cię do przeczytania odpowiedzi Małgorzaty Orzeł, którą znajdziesz poniżej. Zostawiam też dla Ciebie dane kontaktowe do psychoterapeutki.

wyświetlaj po wyszukiwaniu słów: "endometrioza jak rozmawiać o chorobie", "jak rozmawiać z rodziną o endometriozie", "komunikacja z bliskimi endometrioza"

Małgorzata Orzeł
Certyfikowany Psychoterapeuta Poznawczo-Behawioralny (nr 814)
Psychoterapeuta Par
Psycholog
Psychoonkolog
Specjalizuje się w obszarze:
– endometriozy i innych chorób ginekologicznych,
– doświadczenia poronienia i straty okołoporodowej,
– niepłodności,
– doświadczenia choroby onkologicznej.

Dane kontaktowe:

Między Myślą i Emocją – Psychoterapia Małgorzata Orzeł
tel. 783 665 050

Strona internetowa i media społecznościowe:

www.psychoterapiaorzel.pl

Pytanie do psychoterapeutki

Endometrioza to choroba niezrozumienia. Jak się komunikować z rodziną, z przyjaciółmi, aby mogli zrozumieć jak się czujemy i co przeżywamy?

Małgorzata Orzeł: Poczucie bycia zrozumianym jest aspektem dość skomplikowanym, ponieważ osoby, które nigdy nie chorowały na endometriozę, choćby nasi najbliżsi nie do końca będą mogły pojąć na czym choroba ta polega. Co więcej tak naprawdę nawet osoby, które chorują mogą mieć nieco inny jej obraz – mamy bowiem inne doświadczenia a przebieg endometriozy jest indywidualny.

Nie oznacza to oczywiście, że jesteśmy skazani na funkcjonowanie w niezrozumieniu. Oczywiście z tym nigdy bym się nie zgodziła. Ważna jest tu jednak świadomość, że inne osoby pomimo szczerych chęci mogą mieć (i mają prawo mieć) inny obraz tego o czym mówimy. I tu faktycznie pojawia się komunikacja. Jest ona szczególnie ważnym aspektem, pozwala bowiem nazywać swoje potrzeby w taki sposób, żeby inni chociaż przybliżyli się do zrozumienia tego co istotne, jak również, żeby nadali temu co słyszą taką rangę jakiej oczekujemy.

Jeśli zależy nam na otwartej komunikacji, jeżeli potrzebujemy, żeby inni byli bliżej naszych przeżyć (czy to fizycznych czy emocjonalnych) ważne jest nazywanie faktów. Mogą to być proste zdania o tym jak się czujemy, co nas boli, czego chcemy w danym momencie. Ważna jest tu jednak także nasza wyrozumiałość (czasami myślę, że jest ona podstawą dobrej komunikacji). Oczekując bowiem od innych zrozumienia ważne jest, żebyśmy dla równowagi także je mieli. Wówczas mamy mniejszą presję lub złość w przypadku, gdy w pierwszym odruchu nasi bliscy umniejszą w jakikolwiek sposób naszym słowom. Jeśli czujemy, że to co mówimy nie spotyka się ze zrozumieniem to powiedzmy o tym wprost. Możemy powiedzieć na spokojnie, że „nie jest to reakcja, z którą poczuliśmy się dobrze”. Możemy wskazać również, że „bierzemy pod uwagę, iż komuś trudno jest to zrozumieć, ale zależy nam na tym, żeby przyjmował to co mówimy bez ocen czy umniejszania”. Możemy nazwać także, że „nie chcemy pocieszania” (jeśli to oczywiście prawda). Z mojego doświadczenia wynika, że niewiele osób czuje się dobrze z myśleniem szczególnie optymistycznym, najczęściej bardziej adekwatną będzie perspektywa realistyczna (nawet jeśli jest trudna).

Jeżeli więc mówimy osobie bliskiej np. „bardzo mnie dzisiaj boli, nie mogę nigdzie wyjść” – komunikat typu: „nie przejmuj się, jutro będzie lepiej” nie musi być tym właściwym. I tak jak wspomniałam wcześniej – ma prawo nie być. Nasza reakcja powinna więc opierać się na faktach:

„Wiem, że trudno Ci jest pojąć to jak się czuję (1. zrozumienie), ale źle reaguję na umniejszanie moim objawom. Tak naprawdę wolę, żebyś przyjmowała to co mówię jako fakt (2. racjonalne przedstawienie sytuacji)”.

Warto też nazwać to czego potrzebujemy. Nasi bliscy mogą wówczas nauczyć się naszych potrzeb w trakcie pojawiania się różnych objawów – prawdą jest bowiem, że tak jak my uczymy się choroby każdego dnia tak też naszej choroby uczą się nasi bliscy.

Dlatego właśnie mówiąc o lepszym zrozumieniu czy lepszej komunikacji podkreślę raz jeszcze, że warto jest patrzeć na ten aspekt w oparciu o równowagę.

Przeczytaj też inne materiały przygotowane przez specjalistów: tutaj.